5 przydatnych rad jak nie wyjść na Cebulaka za granicą

„Cebulak to typ człowieka, który jest pełen zachowań wyniesionych ze wsi. Cebulak najczęściej jest osobą zawistną i zazdrosną. Cebulakiem nie może być każdy, nawet kończąc wyższą szkołę cebuli i czosnku.” (miejski.pl)

Pomimo, że nie każdy zasługuje na miano Cebulaka, wbrew pozorom, bardzo łatwo na niego wyjść. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego wpisu, utwierdzisz się w przekonaniu, że masz niewiele wspólnego z ciemną stroną wczasowicza.

1. Cebulandia nie jest jedynym krajem na świecie, a Cebulski jedynym językiem. 
Dlatego miło poszanować kulturę oraz tradycję innego państwa i zwiedzając różne zabytki mieć na uwadze ich przeznaczenie. Oprócz tego warto znać podstawowe zwroty w danym języku, takie jak chociażby dzień dobry, dziękuję i do widzenia. Trzy słowa, a działają cuda. A i nie radzę głośno obgadywać osoby obok, bo a nóż a widelec może się okazać, że jej praciocia, do której co lato jeździła na wieś, była Polką. „Piękna polszczyzna” w akompaniamencie piwnych zaśpiewek, również nie jest mile widziana.
A jeśli o akompaniament chodzi… to słuchanie na cały regulator polskich (i nie tylko!) hitów jest szczytem Cebularstwa. I gimbusiarstwa.

2. Cebulaku – sandały i skarpetki to nie jest dobry pomysł, podobnie jak zbyt obcisłe lub przezroczyste sukienki z ciemną bielizną.
Gorąco, żar leje się z nieba, a przed Tobą intensywne zwiedzanie. Odechciewa się na starcie. Ale w momencie, gdy program jest z góry narzucony, nie masz wyjścia – musisz zderzyć się z 30*C w cieniu. Udaje Ci się, ruszasz się. Stajesz przed szafą i przez myśl nasuwa Ci się pytanie: w co się najlepiej ubrać?
W zwiewne, lekkie, bawełniane lub lniane ciuchy, które pomimo, że zakryją ciało, dzięki swoim właściwościom będą przewiewne. Obcisłe stroje nie wchodzą w grę, bo oprócz otulenia każdej fałdki, nie dają nic. O tym, że najlepiej wybierać jasne kolory chyba nie muszę wspominać. A i lepiej omijać hawajskie kwiaty z daleka. Chyba, że… wybierasz się na Hawaje, które rządzą się własnymi prawami. Tam koszule w motywy roślinne, słomkowe kapelusze i skarpetki z sandałami są znanym widokiem.

3. Cebule i ogry mają warstwy, ale co w momencie, gdy ma zostać jedna, ostatnia warstwa?
Może być dobrana według własnego widzimisię, trendów, albo rodzaju figury. Mimo wszystko, uważam, że najlepiej wybrać kostium, który pasuje do Twojej figury, a nie aniołka VS. Najlepiej też, *mieć* ten kostium, dół i górę, górę i dół. A nie tylko dół. Jeśli Pani Cebula chce się poopalać topless – proszę bardzo, droga na dziką plażę wolna. Z dala od plażowiczów pokazujących najnowsze kostiumowe trendy. Z dala od dzieci. Z dala od emerytów itd.
W cywilizowanych krajach, przyjęło się zakrywanie intymnych części ciała. W Cebulandii podobno też.

4. To, że na dzielni masz swoją cebulową koronę, nie oznacza, że kilkaset kilometrów w hotelu również ją masz.
Zdradzę Wam sekret, zdanie Płacę, więc mogę być chamski nie jest powszechnie znane. A zwłaszcza za granicą w hotelu. Dobrze, istnieje coś takiego jak obsługa hotelowa, ale będąc ich gościem, nie zmieniasz ich w swoich niewolników. Dlatego też, zwracaj się do nich grzecznie i uprzejmie. Nie dostałeś ręcznika? Poproś o niego, a nie rób awantury na cały ośrodek.

5. Skąpy jest Szkot, a Cebulak?
Żeby podkreślić swój cebulowy patriotyzm i nie wyjść na Szkota, należy dawać napiwki. Obsłudze hotelowej, kelnerom czy taksówkarzom. Wszędzie są mile widziane, a zwłaszcza w krajach, gdzie są głównym źródłem utrzymania. Jednakże nie wszędzie daje się tyle samo. W większości europejskich krajów (Austria, Grecja, Irlandia, Niemcy, Portugalia, Wielka Brytania, Włochy) powinno się dawać od dziesięciu do piętnastu procent. W mniejszej części państw (Cypr, Czechy, Holandia, Turcja, Węgry) obsługa oczekuje dziesięciu procent napiwku. A w Polsce, Norwegii i Szwajcarii powinno się zaokrąglać rachunki.
Proste? Proste. 

M.P.