Jak się więcej uśmiechać?

Uśmiech – zagrożony wyginięciem wyraz twarzy, który powoduje podobną reakcję zwrotną drugiego człowieka. W bardzo dobrze rozwiniętych krajach zastąpiony został tolerancyjnie niepoprawną żółtą twarzą bez nosa i uszu, zwaną (ze slangu) emotikonką smile.

Rozejrzyj się dookoła, popatrz na Twoich bliskich, przyjaciół i znajomych. Potem popatrz trochę dalej, przyjrzyj się ludziom wokół Ciebie. Co widzisz?

Zamyślone, nieobecne, prawie identyczne twarze. Wydaje Ci się, że patrzysz na to z boku, ale tak nie jest, jesteś jednym z nich, a uśmiechem raczysz tylko najbliższych. I to po alkoholu.
Nie zrozum mnie źle, nie chodzi mi o to, żeby się szczerzyć idąc po głównej ulicy, bo prędzej czy później przyjdą tacy mili panowie w białych kitlach i wezmą Cię na stronę i nie wiadomo gdzie jeszcze.
Ale o to, żeby uśmiech traktować jako normalny, niewymuszony gest, a za razem jako tajną bron, która potrafi zdziałać cuda zbliżając do siebie ludzi i sukcesy.

Żeby można było od czegokolwiek zacząć, musisz spróbować unieść delikatnie kąciki ust do góry. Tak! Wyżej, wyyżeeej. Tak! Mamy to! Dobrze, dobrze, tak trzymaj! No i pięknie. Właśnie się uśmiechnąłeś. Proste to było, prawda? Teraz czas na kolejne kroki, obiecuję, że będą równie proste.


 

 

Krok pierwszy: Zmień swoje nastawienie.

 

Wszystko zaczyna się w głowie. Dlatego też pora spojrzeć na całe zło dnia codziennego… z drugiej strony. Może i teraz jest źle, ale zaraz będzie lepiej. I nie nazywaj tego infantylnym podejściem. Dzieci nie widzą wielu rzeczy i żyje im się lepiej. Ty też tak kiedyś żyłaś, szkoda tylko, że w pewnym momencie ktoś – rówieśnik, nauczyciel – zepsuł to podejście. Teraz ciężko to odbudować, mi to zajęło parę dobrych miesięcy. Ale efekty są tego warte.

W swojej piosence MGK śpiewa, że zawsze po deszczu jest tęcza, coś w tym jest, prawda?

Krok drugi: Nabierz dystansu.

Do siebie, do otoczenia. Dobra, masz wady. Ja też je mam. Każdy je ma. Ale co z tego? Zdajesz sobie sprawę z tego, że większość ludzi tego nie zauważy dopóki im nie powiesz? Będą zwracali uwagę na Twoje zalety, a kiedy ich oświecisz, możliwe, że nawet o nich zapomną, bo ich główne myśli będą krążyć wokół Twojego za dużego nosa.

Naucz się też śmiać z siebie, wtedy będziesz mieć ubaw do końca życia… Gdzieś to już słyszałaś, prawda?

„Nie obchodzi mnie co o mnie myślisz. Ja w ogóle o tobie nie myślę.” Coco Chanel

Krok trzeci: Włącz opcję wspomnień. 

Tych dobrych oczywiście. Poprzypominaj sobie ostatnie wakacje, wygłupy ze znajomymi. Ostatnią imprezę. Jakąś dobrą komedię, albo taką z prostymi i uniwersalnymi żartami w stylu Dyktatora czy Wilka z Wall Street. Zaraz poprawi Ci się humor.

 

Maja Puente



  • Dominik Dłubała

    Co do komedii to polecam obejrzeć film ‚Millerowie’ ;)

  • Ja dodałabym jeszcze ulubioną pomadkę w intensywnym kolorze. Jak tylko pomaluję nią usta w szary deszczowy dzień od razu zaczynam uśmiechać się do siebie.

  • Joanna Narel

    Z tymi wspomnieniami to może podziałać też w drugą stronę, jak się człowiek za bardzo zagalopuje w naprawdę kiepski dzień :P
    Bardzo pozytywny post, pozdrawiam

    Needle♥

  • NataszaM

    O ten koleś z teledysku MGK grał w Roadies :)