#krótki_przewodnik: jak przetrwać na dyskotece

„Zresztą nie ma na świecie nocnego lokalu, w którym by można długo wysiedzieć na trzeźwo. Chyba że jest z tobą dziewczyna naprawdę zabójcza.” (Jerome David Salinger) Tropics wcale wyjątkiem nie jest. A szkoda, ale w końcu mały biforek jeszcze nikomu nie zaszkodził, prawda? A pomógł. Chociażby zagadać. Tak więc, pijąc za super imprezę, przeczytaj takie pięć przykazań, które powinieneś, a bardziej „powinnaś”, znać zanim wbijesz się w swoją najlepszą kieckę i pójdziesz do klubu.

Po pierwsze, naucz się zwrotu „go away”. Dwa słowa, a uwolnią Cię od nachalnych gości, którzy podchodzą do pierwszej lepszej i mówią tą samą regułkę. W miejscu, w którym ciężko usłyszeć nawet swoje własne myśli, zwrot „fuck off”, „fuck you” czy coś w ten deseń nie jest najlepszym wyjściem, bo zazwyczaj ten drugi człon jest zagłuszany przez alkohol.
Po drugie, gdy facet podchodzi do Ciebie i pyta się czy chcesz zatańczyć. To będzie oznaczało, że najprawdopodobniej ręce zaczną mu latać po pierwszej nucie. Natomiast, gdy „zupełnie przypadkowo” będziecie tańczyć obok siebie i co jakiś czas się do siebie uśmiechać, możliwe, że trafisz na kogoś bardziej wartościowego.
Po trzecie, w momencie, gdy wychodzisz z klubu następuje reset. Wszystko co się tam zdarzyło – tam zostaje, a znajomości zawarte na dyskotece, ograniczają się do „cześć”, więc zamiast się angażować i zabiegać o kontakt. Olej to. Nie warto marnować nerwów, czasu, a tym bardziej łez za przystojniakiem w koszulce z fajnym nadrukiem. Serio. Nigdy już go nie zobaczysz. Oczywiście zdarzają się wyjątki. Ale rzadko.
Po czwarte, nastaw się na to, że prędzej czy później ktoś Cię obleje jakimś drinkiem, potkniesz się o puste szklanki czy poślizgniesz na obleśnie brudnej podłodze. A Twoje trampki stracą swój dawny blask.
I wreszcie po piąte, słuchaj mamusi i tatusia, którzy tłuką Ci do głowy, żeby wypijać wszystko od razu. Tym razem mają rację. Wąchanie kwiatków od uroczego i romantycznego bruneta też bym odpuściła. „Hej mała, czujesz to? To chloroform.”…i te sprawy ;))

 

Wszystkie wyżej wypisane rady zostały przetestowane na żywych organizmach. Wszystkie działały bez zarzutu i dawały upragniony efekt, jakim są niezapomniane wspomnienia z Lloret de Mar. Także, baw się jakby nie było jutra, w myśl zasady „to co się dzieje w miejscu X, zostaje w miejscu X”.
M.P.