La Mania wiosna|lato 2017, czyli prawdziwe MIND BLOW

La Mania tworzona przez Joannę Przytakiewicz jest bardzo kobiecą marką, której wyjątkowość potwierdza sporadyczność pokazów. Nie każda nowa kolekcja ma osobny pokaz. Jakby ktoś mnie poprosił o opisanie marki w trzech słowach, z pewnością użyłabym: elegancka, stabilna i kobieca. Z tą różnicą, że jeśli tutaj używam słowa “elegancka”, mam na myśli coś zupełnie naturalnego, wręcz bezwysiłkowego, taką Francję Elegancję. Wewnętrzny dobry gust. Czegoś takiego brakuje nawet największym francuskim gigantom.

To co w La Manii przyciąga mnie jeszcze bardziej, to ciekawa interpretacja prostoty. Taka nowoczesna, geometryczna i – znowu – zupełnie niewymuszona. Ostatni pokaz to tylko potwierdza.

Nowa kolekcja La Manii na wiosnę i lato 2017 to przede wszystkim mieszanka klasycznych i odważnych fasonów oraz nowoczesnych ostrych pazurów.

Pasy wydłużające sylwetkę, łagodniejsza wersja kubizmu, ale i niewinnie ujawniający się pazur w postaci wyzywających, lakierkowych kozaków. Gubię się, zastanawiając się nad ich wyborem. Ani nie pasują do sezonu, ani do głównego nurtu. Jedynie przełamują lekkie stylizacje, wprowadzając powiew oryginalności.

Pojawiają się też grube swetry w niekonwencjonalnym duecie z przezroczystymi sukienkami i streetowe, wręcz swaggerskie bluzy.

Pamiętasz jak odróżnić hipstera od swaggera? KLIK

Kolekcja jest bardzo różnorodna, nie dominuje jeden konkretny motyw. Posądziłabym nawet o delikatne zaburzenie harmonii. To co się powtarza na większości ubrań to zagadkowy napis Mind Blow. Czasem idealnie wkomponowuje się, przełamując banalność (kombinezon, czarna sukienka). Czasem zupełnie mi nie gra – jak np. w szarej satynowej sukience, gdzie pojawiają się grube czarne ramiączka z białym napisem.

Ciekawym dodatkiem, który w podobny sposób przełamuje czystą klasykę jest wystająca spod małych czarnych metaliczna siatka. Przypomina mi to nawiązanie do jakiś kosmicznych drutów…

Klasyczna pozostała też kolorystyka – czarny, czerwony, biały i różne wariacje – najmodniejszych teraz metalicznych odcieni.

W całej kolekcji najbardziej podoba mi się fason sukienek, pojawiających się w różnych wariantach kolorystycznych. Jest w nim coś świeżego, lekkiego. Duży plus należy się też zespołowi projektantów za falbanki, które są nawiązaniem do poprzednich kolekcji, podtrzymaniem ciągłości i w pewnym sensie – cechą charakterystyczną La Manii. Nie we wszystkich lookach podoba mi się pomysł wulgarnych kozaków, ale to broszka stylistów, a nie projektantów. Za to duży plus należy przyznać ekipie makijażystów, którzy postawili na mocne, geometryczne kreski, dodające całej stylizacji energii, poweru i bardzo potrzebnej kobietom – pewności siebie.