Przekazuję mój projekt na aukcję charytatywną

Lubię pomagać,a w momencie kiedy dostaję wiadomość o dziewczynce z mojego miasta, która walczy z ciężką chorobą, robię to bez większego zastanowienia.

Facebook jest niesamowitym portalem. Zresztą sam pewnie wiesz najlepiej. Nie jednokrotnie wydarzenia z aktywną społecznością dały głos (i znaczenie) wielu akcjom. Zaangażowały mnóstwo osób i wciąż angażują. Trzeba przyznać, że właśnie dzięki wielkiemu spamowi wiele osób (zwłaszcza dzieci) ma szansę na drogie leczenie. Podziwiam to za każdym razem. Niestety nikt nie jest w stanie pomóc wszystkim. Ciężko też stwierdzić kto jest ważniejszy, przecież każde życie i zdrowie jest równie cenne. Niedawno uslyszalam dobrą radę. I wdrożyłam ją. Najlepiej jest wybrać sobie jedną konkretną grupę osób, jedną osobę.

Kilka dni temu dostałam wiadomość o Ani chorującej na neurodegeneracyjną chorobę genetyczną Zespołu Cockayne’a. Brzmi jak czarna magia. Wiem.

Ale w skrócie chodzi o to, że na wczesnym etapie w rozwoju Ani pojawił się błąd w kodzie DNA, powodujący upośledzenie innego genu, który naprawia DNA. Taki błąd pojawia się raz na 2 miliony. A konkretny przypadek Ani był wcześniej nieznany.

Co to zmienia?

Ogólnie, choroba Cockayne’a polega na tym, że organizm nie jest w stanie się prawidłowo rozwijać, a dodatkowo starzeje się znacznie szybciej.

Ania ma 6 lat, ale nie wygląda i nie zachowuje się jak jej rówieśniczki. Ma wzrost dwulatki i wagę dziesięciomiesięcznego dziecka. Pomimo, że biologicznie jej organizm ma 50 lat. Nie jest w stanie samodzielnie chodzić, z mówieniem wcale nie jest lepiej. Pojawiają się też zmiany wewnątrz mózgu.

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej o Ani, zobacz jej stronę:

Pomagam Ani

Jak ja pomagam?

Mieszkam w Gliwicach. Jestem z tym miastem związana, nie tylko sentymentalnie. Ludzie mieszkający tutaj już dwukrotnie pomogli mi w realizowaniu moich pomysłów. Dlatego czuję się w obowiązku pomóc innej gliwiczance, żeby ona również miała szansę się rozwijać, spełniać marzenia i żyć tak jakby chciała.

Powstał więc pomysł przekazania na aukcję charytatywną mojego projektu z ostatniej kolekcji.

Licytacja zaczyna się od 100 złotych, ta kwota to cena podobnej sukienki w sieciówce, gdzie większość pieniędzy to marża sklepu. Na aukcji CAŁOŚĆ kwoty idzie na Anię.

Jak ty możesz pomóc?
Możesz wziąć udział w aukcji – licytować jedną z oferowanych rzeczy, albo wystawić coś swojego i zrzec się otrzymanych pieniędzy (klik).

Możesz przekazać swój 1% (klik).

Możesz też przekazać darowiznę (klik).

Moja aukcja