Reklamy, które mają wywołać emocje

 

Ciężko jest stworzyć reklamę, która zapisze się w pamięci odbiorców, wywoła emocje, a nie kontrowersje. Jeszcze trudniej jest zrobić niebanalną reklamę społeczną. W ciągu ostatnich dwóch, trzech miesięcy modne stało się uświadamianie społeczeństwa o ulotności chwili i życia. Powstały dwie kampanie, ta udana – niemiecka i nieudana – polska.

O reklamie rajstop Adrian z cytatem księdza Twardowskiego było głośno już w zeszłym miesiącu. Prowokująca modelka w pończochach leżąca na pokrytym liśćmi cmentarzu, utrzymany żałobny klimat i olbrzymi cytat „śpieszmy się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą”. Bilbordy były wszędzie, memy zalały internet, skargi od mieszkańców wpływały do firmy. Kampania się skończyła, zostawiła nieświeży posmak na języku i przyniosła za sobą pogłoski, że kolejna ma być jeszcze gorsza.

adrian

 

Przeciwieństwem okropnej kampanii, jest najnowszy spot niemieckiej korporacji Edeka, który bezpardonowo zafundował mi, co nie zdarza się często, ciarki i łzy wzruszenia. Pogoń za pieniędzmi, życie w niedoczasie ze smartfonem w ręce, święta, zwykła rodzina XXI wieku i samotny dziadek, który przez większość roku czeka na ten jeden dzień w roku, kiedy jego dzieci wraz z wnukami zasiądą przy jednym stole, porozmawiają, wyciszą karierę.

Dwie reklamy z przesłaniem niewiele różniącym się od siebie, w tej pierwszej, tajną bronią był skandal, prowokacja, wręcz abstrakcyjne i obce zdarzenie, w drugiej – twórcy uderzyli w czuły punkt każdego z nas. Przecież niejednokrotnie zrezygnowałeś z rodzinnego spotkania na rzecz samorozwoju.
Pierwsza zostawiła po sobie zniesmaczenie, druga wywołała budujące refleksje, a w niektórych przypadkach nawet wyrzuty sumienia.

|| Jeśli już o reklamach mowa… pamiętasz, że możesz mnie obserwować na Instagramie? Możesz też polajkować fanpage i dodać na Snapie – maja.puente!

Maja Puente