Silesia Fashion Day vol. 11

Silesia Fashion Day to wydarzenie znajdujące się w czołówce śląskich imprez modowych. Łączy w sobie promocję młodych talentów, jak i pokazy kolekcji mocnych marek z Polski i Europy. A to wszystko w dwa wieczory w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach. 

 

 

MŁODA FALA 

 

Piątek to wieczór wyłapywania talentów. Między sobą rywalizowało 11 projektantów, a wygrał tylko jeden – Piotr Popiołek, który zachwycił jury również na Fashion Weeku w Krakowie. Oprócz niego, swoje kolekcje pokazali: Magdalena Fyda, Daria Grabowska, Tadeusz Gwóźdź (o jego ostatniej kolekcji pisałam tutaj), Kinga Kasińska, Mido, Sylwia Morawska, Aleksandra Skolimowska, Artur Stec (o jego pracy dyplomowej wspomniałam tutaj), Dominika Syczyńska (o niesamowitej kolekcji inspirowanej Klimtem pisałam tutaj) i Stefania Świtkowska.

 

„Serce mi rośnie jak patrzę na to, jak Katowice się zmieniają i jak ogromna liczba ludzi kocha modę.” Tak powiedziała Justyna Szymczyk, właścicielka JC Academy, organizatorka Silesia Fashion Day. Obiema rękami się pod tym podpisuję. To fascynujące, jak z miasta (tak na dobrą sprawę – regionu) związanego z przemysłem wyłania się centrum kultury i mody. 

 

 

 

 

GALA 

 

Sobotnia gala zaczęła się od kolekcji marek Patrizi Pepe i Joop, butików, które można znaleźć w katowickiej Silesii. Potem premierę miała młoda marka znanej już Natashy Pavluchenko – Glam. Marka zdecydowanie ready-to-wear, z hiphopową nutką i inspiracjami zaczerpniętymi z ulicy. W skrócie: baza (basic) z pazurem. Całości dobrego smaku dodał koncert Ptakovej. Mniej więcej w połowie wydarzenia, swój pokaz miał salon stylowych oprawek – Bryloownia, wspierany przez kolejną kolekcję Patrizi Pepe. A na sam koniec, na wybiegu pojawiły się trzy kolekcje, będące śmietanką Silesia Fashion Day. Kolekcja Natashy Pavluchenko, Piotra Popiołka i Muses – marki wspieranej przez Nataszę Urbańską. 

Każda kolekcja diametralnie różniła się od siebie. Pavluchenko to grunge, trochę mroczny, wyrazisty. Popiołek to awangarda – artystyczna i z głębszym przesłaniem. Muses, z kolei, to kobiecość, nowoczesność i elegancja. Chyba nie trzeba długo zgadywać, która kolekcja była moim wieczorowym faworytem.